poniedziałek, 03 lipca 2006
Teras wiem, że to nie ciebie mialam prosic o pomoc...ludzie ktorym moglam ufac...ja ich zawiodlam teraz bardzo zaluje i przepraszam...:(

Czuje, ze tone w morzu twoich klamstw...kolejnych nieszczerze wypowiedzianych slow...nie moge tak dluzej zyc...wzywa mnie moj los...:(

Schowam sie...stane sie cieniem...nie bedziesz musial mnie odgladac...skoro tak bardzo mnie nienawidzisz...po tym wszystkim...po tym jak odcioles mi skrzydla...zmarnowales szanse na lepszy dzien...stalam sie zwyklym cieniem i moshe moi przyjaciele tego nie widza ale ja to czuje bo to sie dzieje we mnie...:(

Chciałabym zapomniec te wszystkie wspolnie spedzone chwile...jak bylo wspaniale...jaka bylam szczesliwa...wstawajac co dzien rano z usmiechem na twarzy...a teraz chcialabym zapomniec te wszystkie wylane przez Ciebie lzy...wyrzucic ten bol...nie slyszec jush tych klamstw...:(

Kochac to nie tylko slowo...to nie zabawa nowe przezycie...gdy kochamy staramy sie to pielegnowac...nie bierzemy tego slowa na prozno...ty jednak nie potrafisz szanowac znaczenia tego slowa...:(

Wiedzialam, ze gdy przegram jedna bitwe przegram i cala wojne...jednak ktos kiedys mi powiedzial "odpowiednia strategia pozwoli ci zwyciezyc cala wojne" to byles ty...lecz jush wtedy te slowa znaczyly nic...byly nieszczere...tak jak twoja milosc...:(

Nie mam ciebie...troche mi smutno...wkonicu nie bylo tylko zlych dni...lecz po tym jak mnie raniles...czekalam az zostawisz...chodzi mialam nadzieje, ze sostaniesz, ze naprawde kochasz...ale nie ty zraniles znowu i odszedles...wtedy poczulam, ze wraz z toba odeszlo moje cierpienie...uwolnilam sie z tej klatki klamstw...chyba sie mylilam...:(

Zaslepiona miloscia...zostawilam przyjaciol...teraz im dziekuje, ze po tym wszystkim oni sa ze mna...i kochaja naprawde...:(

choci bylam przyzwyczajona do twych klamstw...i tak bardzo zabolalo mnie to ze wlasnie ty zraniles mnie...moich lez nie bylo konica...zapwene twego zadowolenie z siebie takze...ja kochalam i plakalam...ty nie kochales, lecz raniles i smieles sie mi prosto w oczy...:(

Moja kochana przyjaciolko...dziekuje ci za wszystko...kocham cie nad zycie...ufam...bo zawsze bylas ze mna...nie pozwole aby znowu nas cos rozdzielilo...dlatego...

...zawsze tak jak ty ja bede dla ciebie...wyslucham, pociesze...nie odwroce sie plecami...pamietaj o tym:)

"nadzieja matkom glupich" lecz kazda matka kocha swoje dzieci...w kazdym z nas jest nadzieja...ja tesh ja mialam...lecz ona umarla wraz z tym jak mnie raniles...:(

Zawsze lepiej...choc czuje bol...bo ja szczerze kochalam...:(

Tak bylo kiedys...teraz gdy jestes blisko...czuje strach...ze znowu skrzywdzisz mnie...ze znowu bede plakala...nie chce jush cierpiec...:(

Upadlam...a ty poprostu sie smiales...reniles, raniles i raniles...tak naprawde ty tylko to kochales robic...:(

Nie przespane noce...dzis boje sie zamknac oczu choc na chwile...boje sie snu...boje sie mysli o smierci, ktore przeistaczaja sie w koszmary...:(

Kochalam tak bardzo, ze moje zniecierpliwienie...doprowadzilo mnie na dno...jedna chwila zrujnowala mi zycie...zaluje...moglam zapobiec tej katastrofie lecz tak bardzo pragnelam twej milosci...:(

Smutek i bol dogonily mnie same...teraz chcialabym odejsc...nie zawadzajac wam świata..."Boshe wez mnie do siebie"...:(

Boshe ze co te cale cierpienie...dlaczego odbierasz mi dusze...a ludzie mnie zabijaja...:(

Jedyna droga ucieczki jest śmierc...lecz moja przyjaciolka jest dla mnie natchnieniem, ze moshe jutro nastanie lepszy dzien...kocham cie...:)

Ty zraniles...lecz ona ciagle jest...to dla niej zaczynam nowy dzien...bo kocham ja i niechce jej ranic...Kamilko jestes moim Aniolem życia...:)

Zraniles,pozostawiles...teraz mam ostatnia prosbe...nie ran mnie wiecej...:(

Pragne oszukac czas...uciec od wszystkich smutkow...lecz wiem ze oszukuje sama siebie...moge jedynie liczyc, ze nastepny dzien bedzie lepszy...:(